#thinkpink czyli róż, zieleń, wyzwania i radość na sesji stylizowanej

22 marca 2020

Mam taką szaloną koleżankę. Trochę w branży, a trochę prywatnie. Że jak się spotkamy to nie możemy się nagadać i niechaj przykładem tego będzie pociąg relacji Zamość-Kraków, opuszczający stację Zamość o godzinie piątej, kiedy normalni ludzie dogorywają po wyrwaniu z łóżka. Ale nie my. Bo jak byłam pewna, że pogadamy i pośpimy, tak my całe siedem godzin jazdy nawijałyśmy jak dwie terkotki i jestem pewna, że nasze rozmowy niosły się jeszcze długo po trakcji kolejowej.

No więc Natalia, bo tak ma na imię moja szalona koleżanka, ma swoją firmę, w której robi fajne rzeczy. Kwiaty, dekoracje. Ma mnóstwo tych dupereli i serio nie wiem, gdzie je mieści, skoro co wesele, które dekoruje wyciąga coraz to nowe detale. I Natalia mówi: Misia, robimy sesję. Różową. Ja: kopara. Wysyła mi zdjęcia sukni: kopara. Wysyła mi potem zdjęcia czegoś znowu obrzydliwie różowego – tak różowego, że nie ubrałam tak nigdy mojej córki – wtedy już nie zbierałam się z ziemi. Po prostu rzuciła mi wyzwanie cwana bestia, bo wie, że jestem fotografem od zwiewności i czułości i takie pary do siebie ściągam, jednocześnie biegając cały czas ubrana na czarno. Nastawiłam moje myślenie na róż i myślę: OK ROBIĘ. I zrobiłam. 🙂

Zrobiłam to tak, jak czułam. W ostatniej chwili wołam – hej, zostawmy Dianie (modelce) trampki! Kiedy garnitur okazał się za duży na Damiana (modela) – zadzwoniłam do mojego męża Tomasza (po raz kolejny tego dnia: wcześniej chciałam żeby mi przywiózł kawę, śniadanie, załatwił catering dietetyczny, załatwił coś na budowę i coś jeszcze) żeby (please mężu) podrzucił nam swój ślubny garnitur. Pasował!

Było przefajnie. Różowo było. Pracowaliśmy z Dominikiem – a Dominik jest fajnym filmowcem, Filmowcem wręcz – ramię w ramię i moglibyśmy zrobić Wam warsztaty jak należy pracować razem i się przy tym nie pozabijać i mieć fajne efekty. Różne efekty. Bo film Dominika jest inny. Bo my jesteśmy inni. Inaczej czujemy kolory, inaczej czujemy ludzi. Ale oboje czujemy, że robimy dobre rzeczy.

A reszta detali czeka już na zdjęciach. Zwróćcie uwagę na neon. Potrzebuję takiego w przyszłej pracowni. Ale z innym napisem. Na przykład: Tomasz, to co, kawka? 😉

Kawka! A przed Wami wieczorna porcja zdjęć z naszej sesji. Wesołej. Potrzebujemy teraz dużo wesołych rzeczy.

 

A na koniec zaświeciło. Światło to moja miłość. To kilka ujęć, które mi nijak nie wchodzą w tę sesję, ale… to dobry moment żeby je pokazać.

A jeśli tęsknicie już za różowym to chodźcie na film! Bo jest zupełnie inny niż zdjęcia. I to komplement.

 

Całość powstała dzięki

Organizacja / inLove wedding planner

Zdjęcia / Michalina Brach

Film / Dominik Rzedzicki Filmuje

Makijaż i włosy / Just Blush

Miejsce / Hotel Koronny

Dekoracje / inLove dekoracje

Balony / Och balon

Słodkości / Karolina Matwij

Suknia / Ślubne atelier

Neon / Wesellove

Papeteria / Kopertove

Biżuteria / Perfect day 

Obrusy / Wypożyczalnia Gastro4Rent

Wstążki / SheMakes

Dodatki / Drobne cuda

Dodatki / Rent4Wedding

Modelka / Diana Policha

Model / Damian Ozkavak

Backstage / Wiktoria Borek

SHARE THIS STORY
KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ