O wschodzie słońca. Marta i Piotrek – plener ślubny w Zwierzyńcu.

28 stycznia 2020

Okej moi mili, wracamy do ciepłego lata!

Opowiadam czasem moim parom, że miałam taką parę śmiałków (właściwie to takich par miałam dwie, ha!, ale za pierwszym razem pogoda nas mocno oszukała, B&B – odbijemy to kiedyś!), którzy wstali na wschód słońca. O 3:50 czekali na mnie pod blokiem, więc jak wstałam o 3 rano w lipcu to miałam w oczach najprawdziwszy obłęd, ale lubię ich, więc wstałam. 😉

To, co się tam podziało to czysta magia i cieszę się do dziś, że taki spektakl wschodzącego światła dane mi było oglądać. I że było po prostu fajnie – tak jak na ich ślubie, który możecie przypomnieć sobie klikając tutaj. Od mgieł wczesnego poranka aż po mocne, ciepłe słońce. Od ciepła – prawdziwego ciepła jeszcze o zmroku, za którym tęsknię najmocniej. Dla takich par i takich wschodów słońca mogę wstawać zawsze. To oficjalne.

Zdjęcia robiliśmy w Zwierzyńcu na Roztoczu.

SHARE THIS STORY
KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ