Asia i Bartek | Sesja narzeczeńska na Słowacji I

17 czerwca 2019

Przyjechali po mnie skoro świt i pojechaliśmy na Słowację łapać ich narzeczeńskie momenty. Śmiać się, rozmawiać i opowiadać sobie wiele naszych historii. Pojechaliśmy zobaczyć góry, niespodziewanie znaleźć stado krów i zjeść dużo pysznego jedzenia.

Standardowo, kiedy spotkaliśmy się, by dopełnić ślubnych formalności, trudno było nam się rozstać. To coś, co dzieje się za każdym razem, kiedy widuję się z moimi parami. Tematy się tak szybko mnożą, że z krótkich spotkań wychodzą takie, przy których kawa kończy się zbyt szybko. I tak było wtedy. Zapamiętałam, że wspomnieli jedno: lubimy zdjęcia. I wiedziałam, że zrobimy coś wspaniałego. Z Asią, jej delikatną urodą i piegami na czubku nosa i z Bartkiem, który jest jej najlepszym współtowarzyszem i jednym z najfajniej ubranych facetów, jakich spotkałam!

I tak, na początku maja, pojechaliśmy. Trochę z mapą, trochę po prostu przed siebie z ciekawością tego, co przyniesie nam zmieniający się krajobraz. Zaczęliśmy tuż przy granicy – w Bachledovej Dolinie, na Kładce nad koronami drzew. Do teraz pamiętam ten wiatr, niemalże porywający, układający włosy na gładko do tyłu. Taki wiatr, który pomagał mi w zrobieniu tych zdjęć, układając włosy Asi tak, jak akurat mu się zawiało.

A potem… były krowy. Wspominam to jako najfajniejsze zaskoczenie tamtego dnia, podczas naszych wegetariańskich rozmów. :)) Słowackie krówki – piękne, rude, nieco nami onieśmielone, ale patrzące z zaciekawieniem. I ich najprawdziwsza radość z tego, że są tu i teraz!

To pierwsza część naszego narzeczeńskiego pleneru. Zrobiliśmy całe mnóstwo zdjęć, a drugą część pokażę Wam w najbliższych dniach. Chodźcie!

SHARE THIS STORY
KOMENTARZE
ROZWIŃ
DODAJ KOMENTARZ